

Słodki, lekki, dostojny, sprecyzowany, delikatny, czuły, spokojny, opanowany, słaby, powolny, pyszny, pokojowy, i przede wszystkim straszliwie waniliowy!
Tak, to właśnie niecodzienny opis smaku, czy jak to nazwiecie "aromatu" lub "zapachu" ... Chciałbym zaznaczyć i nagłośnić przymiot "sprecyzowany" . Jedna z nielicznych tabak, które są tak proste do określenia, ponieważ zawierają w sobie tylko jeden charakterystyczny zapach. Bez żadnych domieszek, połączeń, doświadczeń. Po prostu Tabaka - Wanilia.
Zauroczyła mnie okropnie. Będzie teraz pewno nieznośnie subiektywnie, lecz nie mogąc stłamsić w sobie odczuć i uczuć, opowiem wam co ja odczuwam:
Nie wiem jak u was w domu, ale u mnie z Welem jest tak, że jeśli są jakieś uroczystości typu: święta, urodziny, imieniny, rodzina się zjeżdża, nasza mama zajmuje się wypiekami. Zawsze spędza w kuchni masę czasu. Przyrządza rozmaite przysmaki. Jednym z nich jest placek (nie mm pojęcia jak się zwie, owo cudo) o masie waniliowej. Polega to na tym, że mama gotuje budyń waniliowy, i odkłada go na jakieś 30 minut by mógł stwardnieć i ostudzić się. Później umieszcza go jakoś w cieście, ale to już nie wiem jak się robi. Ale powróćmy do tabaki do budyniu, który ostyga właśnie.
Gdy tak stoi sobie samotnie, w jakimś odludziu, wówczas Sleo bierze największą łyżkę w kuchni, i przemykając obok mamy zanurza się "cały" w tym smakołyku. Wówczas gdy spora porcja pieści me podniebienie, a zarazem opary podniecają me kubki zapachowe, czuję idealne odwzorowanie w tabace dziś opisywanej. Przyznam się, że to właśnie ten zapach zakodował mi się w głowie gdy byłem jeszcze małym chłopcem, bo mówiąc szczerze mama dawno już nie piekła tego placka...... a szkoda...(Przepraszam musiałem ;).
Reasumując kilka faktów: