

Czyli dosłownie z tłumaczenia, na język polski mandarynka. Nie będę tutaj nikogo okłamywał, że po zażyciu tabaki z rączki czy też metodą w której używa się lufki, czujemy zapach idealnej mandarynki. To właśnie w większości w Wilsonach jest standardem, iż zapach jest wysoce stłumiony, czyli jak niąchniemy ten akurat smak, czujemy przede wszystkim słodkość, ale nie od razu mandarynkę. Gdy po dłuższym czasie, zaznajomimy się z zapachem i opróżnimy nozdrza z tabaki,, czujemy dopiero charakterystyczny aromacik. Możemy już powoli dedukować, że jest to jakaś rodzina pomarańczy...
Ale, myślę że niewielu ludzi na świecie odgadło by smak po zażyciu nie widząc górnego wieczka. Tabaka na pewno przyjemna dla nosa. Smaczna, słodka, po prostu dobra.
Jeśli opisuje Wilsony wspomnę, pewną sprawę. Tabaki są bardzo sypkie, i należy posługiwać się z nimi powoli, by nie potoczyły się do naszego przełyku. Końcowym plusem jest suchość tego pyłu. Jest ona idealnym rozwiązaniem dla alergików, którzy nie mogą zażywać bardzo wilgotnych tabak.
Reasumując wspomnę, iż tabaka jest z rodowodem, ponieważ ludzie często po niej kichają.