

Truskawkowe, pole rośnie wokół nas, w truskawkowym ....tararararararaa..... Czyli kolejna tabaka z rodowodu Wilsonów. No i jak zwykle ma ród i to wielki. Angielski i to od 300 lat prawie, jak dowiadujemy się z wieczka. A wieczko, które ja posiadam jest jeszcze ładne bo stare, bez podziałów na połowy. Ale konsystencja, smak, sypkość, gęstość, i psychika tabaki pozostaje ta sama.... czyli stara i dobra Anglia.... I z takim małym pazurkiem Bo szlachta, po niej kicha jak moździerz! Ma w sobie tą ukrytą zachodnią moc.
Ale skupmy się szczegółowiej nad smakiem tego Wilsona. W sumie nic nowego powiedzieć nie mogę... Czyli stłumiony, i bardzo znikomy posmak truskawkowy. Bardziej słodki a niżeli "Strawsberry". Ale coś, tam czuć, jeśli się naprawdę mocno skupimy. Spróbujcie, może uda wam się przenieść na truskawkowe letnie pole.
Tabaka bardzo, sypka i jasna. Gdzie nie gdzie z morza karminu wyłaniają się żółte, a nie czerwone pigmenty, które symbolizują techniczny smak tabaki. Myślę, że 6 gram, które otrzymujemy po zakupie uszczęśliwi was. Polecam tą tabakę szczególnie ludziom spokojnym z zewnątrz, a z wielkim temperamentem w duszy.
Zwłaszcza teraz gdy nadchodzi, 5 era tabaki i już zawsze będzie ciepło polecam wam truskawki, bez żadnych dodatków!