Oj, dawno nie było opisu tabaki firmy Wilsons of Sharrow! A to bardzo niedobrze, bo firma to zacna, mogąca się pochwalić niesamowitą różnorodnością, jeśli chodzi o produkty, zahaczającą czasem wręcz o ekstrawagancję. Niestety nie nam, Polakom kosztować tych specjałów - do czasu. Ostatnio na rynku zawitało pięć nowych perełek, a nieco wcześniej pojawił się nań Peppermint - i jego właśnie opiszę.

Bardzo mnie ucieszył tenże smak, bo jak wiadomo miętowych tabak jest jak na lekarstwo, nie mówiąc już o ich obecności w polskich sklepach. Poza Peppermint mamy: SG Wild Duck, McChrystals Supermint oraz niedawno wprowadzona - WoS Prime Minister. Z czego o aromacie mięty pieprzowej jest tylko jedna - Dzika Kaczka.

Pepperminta sprowadziłem sobie wraz z Chapmanami i właśnie on poszedł na pierwszy ogień. Muszę powiedzieć, że nie obyło się bez zaskoczeń!

Zaskoczeniem na pewno nie była tabakierka. Jej zawartość, jeśli chodzi o kolor i konsystencję - również. Zdrowy brąz, duża suchość i spore zmielenie. Natomiast zaskoczył mnie sam aromat. Tuż po otwarciu puszeczki wyczułem dość mocny, zdecydowany aromat, który z czymś bardzo mi się skojarzył... Tak! Zdecydowanie Wild Duck! Odrobinę mniej dziki, ale równie ciekawy. Cóż było robić, dwie szczypty i tabaka w nosie... No niech mnie kule biją, jeśli ta tabaka nie jest podobna do Kaczki! Nie lubię takich porównań, bo każda tabaka to ma własne indywidualne cechy i bardzo miło jest je odkrywać. Szczególnie my, opisujący poszczególne gatunki powinniśmy wychwytywać jak najwięcej tych cech, aby później móc Wam nakreślić jako taki obraz danej tabaki... Ale w tym przypadku te podobieństwa nasuwają mi się same. A to z jednej prostej przyczyny - zaobserwowanego przeze mnie zachwalania dzisiejszego bohatera, a bezwzględnego ganienia tabaki firmowanej przez SG. Rozumiem, że są i różnice, które zresztą postaram się uwzględnić, ale najpierw coś o podobieństwach. Po pierwsze - aromat przed wciągnięciem - osobiście spodziewałem się aromatu podobnego do obecnego w gumach do żucia (w końcu są też o smaku peppermint, prawda?), a tu jest nie do końca tak lekko! To prawdziwa, ostra mięta i tytoń, który również jest wyczuwalny. Po drugie - zażyty Peppermint charakteryzuje się czymś charakterystycznym bardziej dla tabak SG, aniżeli WoS - mocne szczypnięcie! Sam właściwy aromat ujawnia się dopiero po chwili. A jest to piękna w swej prostocie, dzika, lekko gorzkawa mięta. Pachnie wspaniale, co zresztą nie jeden tabaczarz już w swej opinii wyraził. Mamy tu również charakterystyczny dla niektórych WoS'ów posmak słodkiego tytoniu - ujawnia on się w momencie, gdy właściwy aromat tabaki zdąży ulecieć(co zresztą nie trwa zbyt długo). I ten posmak to w zasadzie najbardziej dla mnie znacząca różnica między aromatami produktów SG i WoS. Reszta to szczegóły, które nie mają znaczącego wpływu na ogólny obraz tabaki.

Właściwie można spytać, dlaczego przywołuję tu przykład tabaki zupełnie innego producenta. Cóż wnosi on do opisu, oprócz porównań, będących zapewne wyrazem mojego ograniczonego spojrzenia na tabakę. Już tłumaczę. Jak wspomniałem wcześniej, WoS Peppermint jest tabaką bardzo zachwalaną i ogólnie polecaną dla każdego. O Wild Duck krążą za to inne ciekawe opinie, a że "śmierdzi ogniskiem zgaszonym moczem", a że "bełt", a że co jeszcze dusza zapragnie. Chcę więc ostrzec osoby mające kontakt z Dziką Kaczką, że WoS Peppermint pachnie podobnie, w celu uniknięcia lektury wzniosłych epitetów spłodzonych przez tych osobników.

... Pozostałym oczywiście gorąco polecam!

Cyniczny jak nigdy wcześniej na otabace
83hxc
  • Producent : Wilsons
  • Waga : 5g.
  • Zmielenie : B. Duże
  • Smak : Mięta pieprzowa
  • Dostępność : Mała
  • Cena : 4 - 6 PLN
  • Dodatkowe : Zmuszająca mnie do cynizmu.

powrót do działu WoS