


(Chyba zauważyliście, że nazwa jest skrócona o "finest english nusal snuff" to nie nasz wymysł, lecz wspominałem w ogólnym opisie tych tabak, że od niedawna do polski przybywają tabakiery w których w sposób bezczelny oznajmione jest nam zagrożenie. To właśnie z tych tabakier kosztowałem ten smak, i właśnie na nich niema tych 4 słów. Sam dokładnie nie wiem o co chodzi) Bardzo wykwintna, bardzo mocna jak na swój klimat, bardzo ciemna w porównaniu do swych braci, bardzo kawowa, bardzo, bardzo, bardzo... Czemu ją tak bardzo czuje ponieważ na to zasługuje. Czyli "Irlandzka" Kawa w roli głównej. Nie próbowałem jej parzyć, ale wiem, że niąchając smakuje wyśmienicie! Mogę was zapewnić, że bardzo ożywia choć nie zawiera kofeiny. Ale skupmy się nad smakiem, bo o tabakierze wiemy już wszystko...Irish Coffee jest perełką wśród angielskich produktów, jeśli chodzi o moc i intensywność smaku.
Większość zapachów tej rodziny tabak jest trudno rozpoznawalny, nawet po zażyciu, lecz z tabaką kawową jest inaczej. Gdy otwieramy pudełko, w moment przenosimy się do wspomnień ... gdy parzymy wcześnie rano naszą ulubioną kawę! I.C ma smak kawy mocnej, a zarazem słodkiej. Moment, w którym tabaka znajduje się w naszym nosie i gdy wydostaje się na naszą chusteczkę, jest prawie identyczna jak po otworzeniu pudełeczka. Oczywiście czujemy i dotykamy smaku bardziej intensywnej kawy, lecz ciągle pozostaje smakiem jaki wydziela się z filiżanki świeżo zaparzonej kawy z dodatkiem 3 łyżeczek cukru. Przelałem me uczucia na papier jak mogłem najlepiej, lecz musicie spróbować jej smaki, bo jest naprawdę ewenementem. W ogóle dla mnie na przykład magią jest to iż mamy tabakę o tak nietypowym smaku.
Nie będę jej więcej chwalił, ale czy nie myślicie, że lepiej by było zażyć szczyptę tabaki rankiem, a niżeli upijać się kolejnymi filiżankami czarnej kawy?
( Text nie powstał by bez pomocy charytatywnej DUGIEGO, a więc dzięki Dugi :)* )