Czyli mówiąc ściśle trzech z czterech muszkieterów. Pewno dużo osób o nich nie słyszało .... A jakże. No i tym samym ja. Los szczęśliwie przygarnął ich w mą stronę. Opowiem jak to było. Sobota. Lekko burzliwa. Wieczór poezji w "Dekadencji" zapowiadał się wspaniale. Ale brakowało jednego mał..... Ba! Dużego szczegółu. Była nim tabaka. Niezawodna doręczycielka wspaniałych zdań, wspomożycielka kontemplacji duchowej. "Trafika" czynna do 19:00. Nie ma nad czym rozprawiać - idziemy! Wraz z mym przyjacielem w deszczu strugach wyruszyliśmy po tabakę :) Oczywiście plan prosty! A jakże! Kupić Gawith Apricot :)

Wchodzimy spokojnie, rogale na twarzach...... A tu moi mili w czarnym pudełku wśród: Gawcia, Gletscher Prise, Lowen Prise, Red Bull leżą sobie spokojnie: Atos, Portos, Aramis. Teraz na twarzy "karp" babka za ladą się uśmiecha, (zna nasz team dobrze) I mówi : "Tak chłopcy są trzy nowe tabaki" Ja jak leszcz, podniecony jak dziecko zacząłem jednym słowem pierd........ Grzegor mnie opanował. I po namyśle powiedziałem "Proszę tą pomarańczową" (Jakby nie mogłem powiedzieć: jednego Atosa proszę). Pani uprzejmie podała mi w dilpaku jedną tabakę. Ja zamiast podziękować, mówię "A to może jeszcze jedną" Po twarzach wszystkich przebiegł śmiech. Podziękowaliśmy dając 6 złotych i wyszliśmy w szarą rzeczywistość. Idziemy ok. 50 metrów w sumie bez słowa, aż nagle: "Ale jesteśmy głupi, mogliśmy kupić trzecią" :) Mi już było głupio wracać się po Aramisa, więc wysłałem Grzegora. Potem mi opowiadał, że gdy wszedł do sklepu, pani uśmiechnęła się i tylko dodała: Trzecią ? No, troszku przy tym wszystkim było śmiechów, hihów. Pobiegliśmy do Dekadencji, po wejściu zaproponowaliśmy Welowi: "Może szczyptę" ? Zgodził się, a jak! I w tym miejscu trza było by dać link , do zdjęcia największego zdziwienia na świecie :) Mieliśmy iść po Gawcia, a tu wracamy z trzema nowymi smakami. Oczywiście natychmiastowa, długo oczekiwana degustacja

............................................

Oj, posypało się!

Historię kolorową znacie. Ale tu nie będzie już tak fajnie. Od razu zaznaczę, że na ala-tabakierach jest napisane zajebiście maluteńkim druczkiem: "Produkt tabako podobny powstały z liścia tytoniu w procesie jego konfekcjonowania jako produkt uboczny" ........................

Pudełeczka nie zachwycają, są gorsze nawet od Konigsprise. Zwykłe woreczek anty powietrzny foliowy (czytaj dilpak). No, ale nikt by się tam tego nie czepiał gdyby w środku znajdowały się przecudowne wonie tabaki. Tak się składa, że woń nie jest przecudowna, nie jest nawet cudowna, nie jest piękna, nie jest fajna, jest po prostu przenikliwie bezpłciowa. To nic, że na opakowaniach jest napisane dużą zieloną czcionka "MIĘTA, RUM, MOCNA" Raczej powiem tak: Sam aromat nie jest najgorszy, gdyby tak powąchać z góry, można by się pokusić o stwierdzenie "przyjemny" ale po niuchnięciu ....... no właśnie :( 100% Snufferów robi tak: "khy, khy" (czytaj : kaszel) Tabaka momentalnie zlatuje wprost do przełyku. I nie ma mistrza w świecie, by za pierwszym razem zrobił inaczej. Po wysypaniu ukazują nam się cholerne grudy, jakby jakieś siano, nie, nie mam lepsze porównanie: "lekko zmielony tytoń z papierosa". W żadnym wypadku nie coś zbitego, a wręcz przeciwnie! Nie dziwcie się producentem jest Polska. "ZPT Kraków, Myślenice - Chełm 6 , infolinia : 0504848111". Możecie kiedyś spróbować zadzwonić, my nie próbowaliśmy, wątpię, że ten numer jeszcze istnieje. Według naszych przemyśleń, są to cholernie old schollowe tabaki, jeszcze z przed zakazu. Ktoś znalazł, chciał sprzedać i ot tyle! Cena może jedynie zachęcać - 3 złote. Osobiście wole dołożyć 2,80 zł i kupić Gawcia ..... Oczywiście muszę ją jakoś polecić prawdziwym snufferom. Bo jak się to mówi: "Prawdziwi snufferzy z niejednego pieca niuchali tabakę". Lub jak to Grzegor mawia: "Żeby potem na starość, siedząc przy kominku nie żałować że czegoś nie spróbowałem" Powąchacie przynajmniej Polskę z lat 1980-1990. Chciałem opisać wszystkie z osobna, ale uwierzcie nie ma o czym ...... To powinno wam wystarczyć, ale chcąc być upierdliwym napisałem jeszcze z osobna, krótkie subiektywne opinie:

"ATOS"
Tabaka o smaku miętowym. Zmielona przedziwnie. Sucho. Da się rozłożyć na elementy pierwsze ziarenka. Pakowana po 10 gram netto do foliowych woreczków. Gratis dodana nalepka z nazwą i kochanym "Tytoń poważnie szkodzi zdrowiu" Napisane jest także: "Kolumbijski liść tytoniu" Nie muszę przypominać malutkiego napisu ........ Cena 3 złote. Opakowanie o kolorze pomarańczowym. Tabaka jest najprawdopodobniej powrotem do korzeni ......... Może i dobrze! Wiemy choć jak to było!
"ARAMIS"
Tabaka o smaku rumu. Ja go tam jednak nie czuję. Zmielona dziwnie. Bez większych zastanowień. Pudełeczka foliowe z buraczkową naklejką i z dopiskiem .......... wiecie jakim (posyłam do intra) Pakowane po 10 gram netto. Tu zmielono Dominikański liść tytoniu. U nas cena 3 złote. A mimo wszystkich obelg polecę ją do niuchnięcia sobie z dłoni ...... a nóż komuś posmakuje........ Przecie to tylko moje subiektywne zdanie!
"PORTOS"
Tabaka o smaku MOCNYM. (tak napisali). Zmielona, można nazwać ją ewenementem. Sypie się cholernie...... W nosie odczuwamy lekki kłujący aromat. Pakowana jak poprzednicy do 10 gramowych foliowych tabakier. Kolor naklejki dwustronnej jest ciemno czerwony. Napisane "Portugalski liść tytoniu" + ....... dobra nie będę już wspominał. Cena niska na pewno, bo 3 złote. Reakcje .....sami spróbujcie bo mi jest już głupio pisać o kolejnym muszkieterze Ale ...... Może komuś posmakuje!

Poszukiwany : Dartaniem!

Text autorstwa: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.
  • Producent : Polski
  • Waga : 10g.
  • Zmielenie : Brak
  • Smak : Dziwny
  • Dostępność : Mała ( na szczęście)
  • Cena : 3 PLN
  • Dodatkowe : Foliowe opakowanie

powrót do działu Polskie tabaki