"Zapodajesz Internetem z przeglądarką Microsoftu, co pieniędzy ma najwięcej, bogatego lotu więcej..."

Kazimiesz Staszewski

Ten felieton w całości poświęcony jest zdrowiu... Zdrowiu waszemu. Tak wielu z was CHCE, tak bardzo o tym poczytać, dowiedzieć się, odkryć tajemnice. Proszę bardzo, ta praca naukowa rozwinie wszelkie wasze wątpliwości zdrowotne. Niestety na wstępie muszę oznajmić, ze na dzień dzisiejszy wielu z nas (tabaczników) jest chorych. Wiem, ze to brzmi strasznie, lecz fakty jasno na to wskazują. Badałem od roku temat zdrowotny związany z tabaka i zauważyłem nie jedna, a kilka chorób. To straszne, ale tabaka naprawdę szkodzi zdrowiu. Wiele osób jest chorych. W dalszej części wykładu (bo to na razie wstęp) wyszczególniłem wszystkie dolegliwości.... choroby. Zebrało się ich dość dużo jeśli o tabakę się rozchodzi, kto by przypuszczał... Każda z nich jest opisana szczegółowo. Podane są także leki, jakie stosować.. Bo leki są, i myślę ze większość z chorób da się wyleczyć. Ale to zależy od stadium choroby... Wiele przypadków jest beznadziejnych. Mam nadzieje, ze owa praca stanie się podstawowym informatorem tabaczników w Polsce. Zdaje sobie sprawę z tego iż jest to jedna z pierwszych prac tego charakteru, i biorę na siebie całkowitą odpowiedzialność za słowa tu spisane. Jeszcze jedno. Jest także pewna grupa ludzi zażywających tabakę, których ten felieton w ogóle nie dotyczy. Po prostu nie są chorzy... Jeśli i Ty nie wykryjesz u siebie żadnej z niżej podanych chorób, znaczy ze jesteś zdrów! Ale oponuje za chłodnym podejściem do sprawy. Spójrzcie na siebie z pewna doza krytycyzmu. Sprawa nie wygląda ciekawie... ogólny stan jest chory. Na tym skończę słowo wstępu.. Ogólny stan jest chory!

sleo

1. Rutynus uzalius <łac.> Czyli "Rutynowe uzależnienie"

Trzeba zatabaczyć, ano trzeba... Owa choroba jest żałosna. Ludzie zachowują się jak palacze tytoniu. Musze zatabaczyć i już.. 15, 15, 15 .... Syp, syp, syp. Taki niąchacz wstaje rano, i szuka tabaki by sobie ulżyć.... Nie tabaczy, ze na przykład jest nowy dzień, oj nie. On po prostu musi! Szuka sobie pretekstów w naturze och pięknej, do zażycia tabaki. I nie jest to takie piękne. Np. zawsze przed snem człowiek sobie tabaczy... Wszystko piękne, a jakże... ten klimat. Ale co się stanie gdy zabraknie tabaki... Człowiek ten jest zły, odnosi się chłodno do ludzi. Mówi: Wiesz stary, kurewski dzień dzisiaj... Tabaki mi zabrakło, taki zamulony chodzę. A wszystkie sklepy pozamykane... trzeba do jutra zaczekać.. Sam kiedyś , musiałem zatabaczyć 15cm. Gawitha przed pójściem do szkoły mówiąc: Za dobry dzień... Wiecie to może i są czasem piękne idee, ale większość przypadków to uzależnienie, ubrane w stylowy mundurek. A jeśli nie uzależnienie, to nieszczęsna rutyna. Rutyna jest zawsze zła. Tylko nie mylcie rutyny ze zwyczajem. To odlegle pojęcia. Jeśli na przykład nie odczuwacie, żadnego ale to żadnego dyskomfortu psychicznego po przeżyciu dajmy na to 3 dni bez tabaki ( Bo nie było tego smaczku, żeby zażyć lub nie było po prostu tabaki) lub jakiegoś tam okresu naturalnego, oczywiście bez żadnych tam głupich postanowień (bo to też rutyny) ze w tym tygodniu nie tabaczę... Żyjecie normalnie i nie myślicie wciąż o tabace to jesteście zdrowi... was ta choroba nie dotyczy. Gorzej jak kombinujecie, jak tu uskładać na nowa tabakę, bo stara się skończyła.... Jak nieszczęśni alkoholicy pod sklepem monopolowym. To jedno i to samo, tylko inaczej ubrane bo tu wino, a tam tabaka... bzdura! To uzależnienie i koniec. Nazywajmy rzeczy po imieniu. Wielu twierdzi, ze od tabaki nie da się uzależnić.... bo to inny klimat. Ja byłem uzależniony. Najtrudniej jest wykryć ta chorobę. Większość mówi, ze to klimat tabaczany i już.... gdzie tam uzależnienie... Właśnie to ten problem... "Klimat czy uzależnienie"

Leki:

Jak się od tego wyleczyć? To dość trudne... Mnie przyszło z czasem... Jakoś tak. Tylko przypadkiem nie stawiajcie sobie teraz co niektórzy barier typu: Nie będę tabaczył przez tydzień zobaczę czy jestem uzależniony... Ha to tez choroba ale inna. To potem. Chodzi o chłodne spojrzenie na siebie... Na otoczenie. Co będzie jeśli odpowiesz swojej ekipie na zachętę: "No to posypie" zdaniem: "Nie dziś nie mam ochoty..." Rzuca się na Ciebie jak zwierzęta... no co ty stary wymiękasz? Sprawdź... sam zobaczysz twoja prawdziwa ekipę.... Trochę samokrytyki panie i panowie i wszystko będzie git! Najważniejsze to obserwacja, wiec tabaczcie jak zawsze tylko bardziej uważnie....

2. Enklawus snafferus <łac.> Czyli: "Enklawy niąchaczów"

Ta choroba jest strasznie przykra. Niezrozumiała tez. Każdy tabacznik w Polsce wie, ze jest częścią dość wąskiej grupy społecznej... Tak jest nie ma się co czarować, stanowimy niewielkie grono. Jeśli jeszcze wziąć tak pod uwagę "wtajemniczonych" czyli dajmy na to użytkowników forum tabaczanego, to liczba jest naprawdę niewielka... Wiecie w sumie zawsze mnie to cieszyło... Ze to taka elita tabaczana! Wiecie młodzi o dość specyficznym podejściu do życia. Coś nas wyróżniało w końcu w tym zasranym którymś tam wieku naszej ery! Stara tabaka zapomniana już dawno przez niemal wszystkich... A jednak znaleźli się pasjonaci którzy powoli lecz skutecznie zaczęli siać ziarno tabaki na większe obszary... Krąg się powoli rozrastał, ludzi przybywało... Pamiętam kiedyś na snuff 2000 chciałem, aby było jak najwięcej ludzi na nim! Żeby była taka moc metafizyczna! Ten klimat... Śmieszne to, ale jak dziś czytam logi z tamtego wieczora, dużo dałbym żeby było tak zawsze: "Sypniem, ba wiadomo ze sypniem Doktorze..." Kto pamięta, ten pamięta...ten klimat ten luz. No ale moje skryte marzenia się po części spełniły. Dużo "nowych" snufferów przybyło. Sie słyszy, się widzi... nowe wpisy, nowe twarze... Wszystko pięknie, ale byłem ostatnio tez na snuff 10000 i gdzieś ich nie widziałem... Dobra nie ma co przeciągać. Chodzi w tej chorobie o podziały. O sztuczne rzecz jasna podziały, bo każdy podział jest sztuczny z natury. Także i ten. Tak czy siak stanowymi (my niąchacze) elitarną gromadę społeczną. W takim razie powinniśmy trzymać się razem! Żeby przetrwać - wiadomo. A tu sie i tak te malutkie grupki rozbijają na jeszcze mniejsze grupki! Ha arcy wyborne. Żałosne. Przede wszystkim chodzi tu o podział: #Gawith, #Snuff. Ale nie tylko. To się także widzi w dniu codziennym, na żywo. Np. w szkole... Ale rzadziej oczywiście... To Internet robi z głowy gówno i tak miesza wam w głowach. Na ta chorobę jest najwięcej chorych! Myślę, ze dobrze było o tym napisać. To jest naprawdę chore, i wszyscy zdają sobie z tego sprawę, lecz większość milczy. To co może za niedługo, powstanie jeszcze osiem nowych kanałów: Red Bull, Konigsprise, Alpina, Gawithcocacola ... Ha! Ja sobie założę chyba: Himalaya... Ludzie nie widzicie tego? I co żeby zatabaczyć sobie dajmy na to z Kewem będę go szukał... Alpina... nie, Red Bull... nie, Himalaja... tu tez nie, Gawithcocacola... o to jesteś kasztanie! Zatabaczymy? ... Tworząc enklawy w tak małych grupach... Ktoś tam pisze ze dany kanał jest alternatywa... Przecież sama tabaka jest już wielka alternatywa... Nie można tworzyć alternatyw z alternatyw. Bo wtedy właśnie tworzy się pospólstwo... rozumiecie? Kanał Fajerant ...

Grupa w grupie... Gdzie by ktoś o tym marzył trzy lata temu... Ciężko było stworzyć jedna grupę... Ale się stworzyło. Właśnie ten trud trzyma ludzi ze sobą... myślę ze teraz jest wszystko za łatwe...

Leki:

Bezkompromisowo - TABAKA DLA WSZYSTKICH RAZEM!

3. Zasranus koneserus <łac.> Czyli: Zasrani koneserzy.

Ta choroba jest najśmieszniejsza... powstała ostatnio. Nie tak dawno. Dawniej był tam Gawith, Red bull, Konigsprise... czasem wpadł medyk i się żyło szczęśliwie... Dziś tabaczę tam z kimś w sieci on: Ready with snuff GH exkluzif z wysp Bahama... wiecie taki o smaku bananowym - pisze mi. Ten znowu jakiś tam Bernard... Ten wpisuje się znowu do księgi gości: Ja tabaczyłem w swoim życiu 52 tabaki! Ha wiem ze to dobrze... drugi tabaczył 27 tabak i tez pisze ze to bardzo dobrze... To ja napisze teraz ze ja sleo tabaczyłem w swoim życiu 3 tabaki : Gawitha, Medyka, Gletschera! Ha niezły mam wynik prawda... Poszły by po mnie wpisy... lamus, co ty tu robisz my znamy tyle tabak ty jesteś nikim! Powstał taki trend żeby mieć jak najwięcej smaków... Kupić, opisać i sobie dopisać o jedna tabakę więcej w swoim zbiorze... Goście w sieci obracają nie jak dawniej o kochane czasy, ze Valhalla raz na miesiąc wystawił Alpinę i parę innych perełek i miało się ta uciechę... Teraz na Allegro widzę 30 rodzajów... każdy drogo bo każdy chce zarobić na tabace... Wciskam jeden i czytam swoje słowa o tabace Bawarskiej... Czuje się znakomicie, czuje te śliwki... A na dole inny podpis. Gość musiał mieć bardzo podobne myśli do mnie... cholera. A ja wtedy siedziałem sobie w parku 2 lata temu na ławeczce z zamkniętymi oczami... Czułem ten zapach naprawdę! Cala dusza! Pamięta się dokładnie. Gość który sprzedaje teraz tabaki nie czuje smaku śliwek... czuje smak pieniędzy... Kopiuj, wklej... żeby ludzie co przeczytają nie mieli wyjścia... musieli kupić. A on się chwali mam już na swoim koncie 100 tabak... to najwięcej w Polsce... Widzę niektórzy kupują nie dla smaku... ale dla renomy i marnego opisu... A opisy... Mój pierwszy opis był to Gawith... drugi chyba Alpina. Ostatni to Edel Frucht. Czy styl się zmienił - na pewno... Ale trochu, cały czas przyświeca ta sama dewiza... tabaka przecie to piękna rzecz... Jak opisuje tabakę chowam się w swoim pokoju, biorę kartkę i pióro i zamieniam się w mnicha który kosztował tabakę żeby dać notę do książki medycznej o działaniu danego specyfiku. Tak sobie wyobraziłem na początku i tak robię po dzień dzisiejszy. Na tamte czasy była to pewnego rodzaju renoma... Dziś widzę opisy w Internecie pisane dla ilości znaków, a nie bo tak się czuje... Może ktoś nazwie to jakaś duma, ale widzę ze nakreśliłem pewne reguły gry... Czyli musi być jak najwięcej... oj nie u nas opis odzwierciedla człowieka... Ale żeby od razu powstawały z tego jakieś standardy... Oj nie wiem. Strasznie szanuje opisy, choć jest ich mało w sieci, które tak naprawdę odzwierciedlają autora... Czuć ta miłość i naturalizm. Słyszę kłótnie ze źle opisałem jakiś tam smak bo ten przeczytał, że to ma pachnąc owocami leśnymi a ja napisałem co innego... I ktoś mi mówi, ze to źle... Ludzie dajcie spokój! Tak czułem i tak opisałem! Taki miałem zew! I nie będę niczego już poprawiał! Zasrani koneserzy! Zróbcie sobie strony tak: Gawit Apricot Snuff o smaku moreli - Dodaj do koszyka 10 zł. Może wówczas będziecie szczęśliwi z lista 3457 tabak do kupienia... Odrzucie wszystkie reguły i czujcie własnymi nosami! Przecie ja nie jestem robotem z firmy Poschla co mierzy zawartość danej substancji w tabace i na podstawie proporcji określa smak... Tak byście chcieli ?

Ja tak nie umie... Pisze to co czuje i już. I szanuje nosy innych... Nie tych co wpierw sprawdzaj na stronie producenta czym to pachnie, a później dorzucają rzekę sztucznych słów. Pozerzy.

Leki:

"Pomóż, wspomóż wyjątku czuły odeprzeć wielkie armie reguły" E. Stachura.

Ps. Otabace tak naprawdę to zadni tam koneserzy... wiecie to chłopcy ze wsi... oni nie mogą być koneserami. A właśnie jeszcze do leków żeby nie było. Pamiętajcie na zawsze, ze o gustach się nie dyskutuje. I nie chwalcie się tymi tabakami, bo zaczynają one coraz gorzej pachnąc... I nie róbcie tych wielkich przelewów... nie obracajcie 50 tabakami na raz... Przecież to wszystko zabija prawdziwy smak i klimat! Kupcie jedna na pół roku wówczas poczujecie jak naprawdę pachnie dany specyfik... Co raz więcej chorych. A Handel tabaka przez Internet to śmierdząca sprawa. Mam brata chorego. Biedak.

4. Chamus Snafus <łac.> Czyli: "Brak ogłady przy zażywaniu"

Wiecie kultura tabaczana, to kultura tabaczana! Rządzi się swego rodzaju prawami! O tych prawach się w ogóle głośno nie mówi, bo po prostu każdy porządny tabacznik wie jak porządnie tabaczyć. Porządnie czyli z pewnym dość dużym szacunkiem. Szacunkiem względem tabaki i natury.

Ta choroba występuje zazwyczaj u młodych tabaczników, którzy jeszcze nie dorośli do prawdziwej kultury. Spotyka się takich chamów co piszą: Elo pizdy, wy kurwa nie umiecie tabaczyć my z kolegami to ładujemy tylko ciśnieniowo! Szalony max158 lat 13. Pewnie i wy spotkaliście się z takimi elementami... Ale trzeba niestety wyplewić jak najszybciej ta chorobę, bo może ona rozróść się do wielkiej epidemii. I tu jest jeszcze jeden wielki szkopuł w tej całej chorobie, ze przez tych pacjentów kultura upada w ogólnym wymiarze narodowym. Później przez takich młodych, źle wszystko jest kojarzone. Nie tak jak ma być! Trzeba to wyleczyć jak najszybciej... bo za 20 lat spotkam młodszego kolegę i zapytam go: Może by coś zatabaczył druhu? A on odpowie: Czekaj skoczę tylko do garażu po pompkę! Ci co wiedza o co chodzi to wiedza! Właśnie ta ogłada rycerska... Kultura tabaczana to dość ortodoksyjne zagadnienie, i należy się jej swego rodzaju kult. Nie jakiś tam szczególny... Po prostu trzeba godnie zażywać! W tej chorobie nie chodzi, ze preferuje sposób zażywania z ręki czy za pomocą lufki... Znam wielu bardzo znakomitych tabaczników preferujących oba sposoby. Chodzi o ogólny wyraz. Żeby było tak milo i klimatycznie. To są małe takie smaczki, ale dają one dużo smaku w ogólny rozdźwięk. Na przykład gdy spotkasz kolegę, i wyciągniesz tabakę wpierw zapytaj czy chce, i nie namawiaj go usilnie w stylu: "Ze mną się bracie nie napijesz". Jak się zgodzi podaj wpierw jemu tabakierkę, bo to on jest gościem. Gdy już i ty sobie posypiesz zatabaczcie razem równo... to naprawdę ma wielka moc. A gdyby się tak nie zgodził zatabacz jego zdrowie samemu bez sztucznych fochów... Bo to śmierdzi... takie zachowanie. Podałem przykład jednego z miliarda przypadków... Chodzi o to by wyczuć sytuacje. By było milo i kulturalnie. I nie zasypujcie się tabaka na sile, by wywołać u siebie jakiejś sztucznej tam fazy... Tak jak zasypuje się czasem człowiek alkoholem. Faza przyjdzie sama... Ale już kiedyś o tym pisałem w innym felietonie, wiec sprawy powtarzać nie będę. Myślę, ze prawdziwy tabacznik ma w sobie tyle ogłady i wrodzonej inteligencji, ze poradzi sobie w każdej sytuacji, i będzie godnie reprezentował nasza kochana tabakę! Pamiętajcie, o młodzi nikogo nie cieszy, wasz rekord w długości ścieżki... I nie musicie tak strasznie klnąc przy całej ceremonii... Nie jesteście fajni... Nie myślcie ze jak powiecie "kurwa" to już będziecie mieć respekt u starszych tabaczników... oj tak nie myślcie. I jeszcze o całej tej ogładzie... Jeśli dana tabaka wam nie podchodzi wystarczy napisać: Mi nie smakuje. A czytałem ostatnio na forum Gletscher pachnie jak kupa konia... Przez taki wpis dziecko takie obraza wielkie rzesze prawdziwych tabaczników, którzy na Gletscherze się wychowali... To w końcu pierwsza tabaka aromatyzowana. Sam ten fakt nie pozwala jej obrażać... ale tu znowu chodzi o ta ogładę... O ta delikatność i uszanowanie zwyczajów! Co to jest forum koła gospodyń wiejskich, żeby takie wpisy czytać! To forum tabaczane panowie! Bez przesady.

Leki:

Czytajcie dużo literatury. Nie koniecznie ta "Fantazy", ale oczywiście ta też... Po prostu jest wiele książek, ale to bardzo wiele, gdzie o tabace się pięknie mówi. Wiem o tym z życia. Czasem się spotyka jedno zdanie na 200 stron o tabace, ale wtedy aż się łezka w oku kreci... I nie sposób wtedy nie zażyć nad otwarta ta strona... Sie tabaczylo sie wie. Ogólnie myślę, ze to nie wiek decyduje o tym czy ma ktoś ogładę czy nie... Chodzi o inteligencje, a ona często idzie z wiekiem. No ale przecież w sklepie pan co sprzedaje nie będzie pytał ile ma pan IQ... Ha to by było dopiero! Albo jakaś zagadka przed zakupem. Syn Wojciecha jest ojcem twojego syna, kim dla ciebie jest Wojciech.... yyy szwagrem? Źle nie sprzedam panu tabaki! To oczywiście taki żart... A tak propos odpowiedzcie na ta zagadkę sobie...

A jeśli chodzi o ta literaturę, to nie zdajecie sobie może nawet sprawy... ale weźcie tak z półki taka niewinna książkę jak "Szatan z siódmej klasy"... Ktoś się teraz może śmiać, ale tam właśnie w jednym miejscu łezka się kreci w oku... i czuć morele.

5. Kultus Gawithus <łac.> Czyli: "Kult Gawitha"

To nie jest taka szczególnie niebezpieczna choroba... Ale w pewnym stopniu niebezpieczna. O co chodzi w niej? Chodzi o tabakę: "Gawith Apricot Snuff" Jak już wspominałem nie jest to straszna dolegliwość, wiec nie poświęcę jej dużo słów. Chory taki traktuje Gawitha jak np. Katolik traktuje Jezusa. Po prostu kultura tabaczana cala zamyka się u niego na, ja on to nazywa "To czarne pudełko". Robi sie strony całe poświęcone o Gawithu, zakłada się kanały, pisze się piosenki, robi się loga itp. No nie sadzicie, ze to troszku chore... U takiego fanatyka słowo tabaka równa się czarne pudełko. O niczym innym nie chce słyszeć... Gdzie tam inne smaki, nie ma to jak Gawith! Rozumiem idealnie ten stan, bo kiedyś byłem taki sam. No ale przestałem, bo nie chce się zamykać w tym czarnym 10 gramowym pudelku... Bo tu tez zamyka się cały światopogląd. Dla mnie Gawith jest tak znakomita tabaka, która nie zażywam w dzień powszedni... Gawith jest na święta i uroczystości. Jeśli tak strasznie go kochacie to czemu połykacie go kilogramami... Tak okazujecie swoja miłość... nie wiem czy to miłość, czy nie pierwsza choroba Rutynus uzalius. Wiecie to jeszcze nic, ale spotkałem ostatnio się z takim czymś... W ogóle sobie takiego czegoś nie wyobrażałem, a tu jednak! Gość mówi mi, ze odkłada sobie Gawitha na miesiąc by mieć później fazę po zażyciu, po tym miesiącu... Nie powiem kto to powiedział bo mogło by to wielu rozczarować, ale ktoś to powiedział nie pierwszy raz. Widzicie co jedna tabaka może zrobić...

Kult Gawitha w Polsce jest, i ja o tym napisałem. Bo to nie w porządku tak strasznie obrażać tyle innych świetnych tabak. Tylko nie mruczcie teraz co po niektórzy pod nosem, że co ja pisze... Ze mu Gawcio po prostu smakuje i lubi zażywać... Wiesz kolego dobra! Ale jeśli schodzą ci 2 pudelka tygodniowo to chyba coś nie tak... A jak już ci się jedno kończy to żal ci posypać koledze bo co ja zrobię bez Gawcia... To chyba nie jest normalne... To jest chore!

Leki:

Co kto lubi bez przesady... Wiecie, ze coraz więcej tabak jest dostępnych w sklepach... A kup sobie zamiast setnego pudelka Gawitha np. Lowena... O tak dla odmiany. On naprawdę smakuje pięknie. Nie popadajcie w kult jednostki... Bo to niszczy cały ustrój. Gawith na święta. W zimie smakuje cudnie. Wyciąga się go jak konfitury z piwnicy... Morele. Gdy nie ma szans zerwać takiego owocu na polu... Bo zima hula z wiatrem!

6. Internetus pojebutus <łac.> Czyli: "Pojebany Internet"

Tu trudno zaapelować, bo to musiało by zburzyć wiele przyjętych norm. Ale zaraz wszystko wytłumaczę. Mało jest osób, które zachorowały na ta chorobę... Bo w tej chorobie chodzi o przesadę. Nie o sam Internet, ale o popadanie w skrajności. Bo przecież czytasz ten felieton dzięki internetowi. O jaka mi przesadę chodzi? O taka chęć co się rodzi w głowie jak jakiś rak, żeby zarabiać na tabace, mieć jakieś profity z tabaki lub przynajmniej być najlepszym pod względem tabaki. O co chodzi dalej? O wszelkie bannery, reklamy, chęci założenia wielkich portali... Żeby wszystko samo żyło... Prawda. To takie marzenia niespełnionych webmasterów. Oczywiście nie wszystkich. I nie obrażam tu tych co naprawdę szanują tabakę. Po prostu nie powinniśmy dbać tak strasznie o sławę tabaki. Nie musimy tego tak strasznie reklamować! Bo kiedyś może dojść do tego, że na imprezach techno panie w różowych bluzeczkach, i białych rękawiczkach (żeby to fioletowe się fajnie odbijało) będą już nie tabaczyć, ani nie zażywać, nawet nie snuffac... ale okropnie "Sniffac" tabakę na szybie w kiblu damskim. To też jest przesada. Wiem o tym, ale miało być troszku zabawnie i troszku poważnie. Według mnie kto ma wiedzieć o tabace, ten się dowie. To specyficzna sprawa - tabaka. Nie pozwólmy żeby kiedyś w Polsce były bilbordy z tabaka... tak jak teraz z papierosami. Wiem, że to jeden raz było by piękne... Ale na większą skale obrzydliwe. Jak już wspominałem tabaka to temat ortodoksyjny, i nie zamieniajmy go w robota zautomatyzowanego. Bo nie ma wtedy tego klimatu. Zostawcie sprawy portali grubym świnią, co chcą ciągle zarabiać i nie obchodzi ich żadna tam kultura. Co chcą sprzedawać, kupować... handlować. Biznes zasrany! Jak już tworzycie stronki to róbcie je z klimatem... takim godnym tabace klimatem. A sprawy handlu zostawcie tym co handlować muszą.

Leki:

Jak już mówiłem mało, który na to choruje. To są po prostu takie chore idee żeby być najlepszym. Idźcie na świeże powietrze zatabaczyć sobie z kolega... tak normalnie panie i panowie. W pewnym stopniu to kultura samotników... I myślę, ze dobrze jest tak jak jest. Nie rozszerzajmy pola rażenia na wielka skale bo kiedyś w sklepach będzie trudno znaleźć zwykłą dobra tabakę. Będzie wybór taki: O smaku Coca - Coli, Big Macka, Malboro, Pizzy ...Zastanówcie się nad tym... Ja już gdzieś widziałem ten zasrany smak Coca - Cola... Nieprawda, wielki monopolista z bąbelkami o smaku emulgatorów E666, E549 itd... Chcecie tak bardzo tabaki z takimi dodatkami ? Ja nie bardzo. To wszystko idzie w tym kierunku, i powiem to głośno! Trzy ostatnie produkty firmy Poschl Tabak to: Gawith Coca - Cola, Himalaya żółta (gdzie z tył na naklejce jest podany skład jak w margarynie...) i Himalaya czerwona... Gdzie właśnie te dwie ostatnie to już w ogóle nie tabaki, a jak to nazywa producent: "Odświeżacze do nosa". Pięknie ze składem z tył.... Chemiczne zabawki! Pfu. Uważajcie na sławę, ona wszystko psuje i niszczy prawdziwy klimat. Nie twórzcie tej sławy, i nie kupujcie tych odświeżaczy! Nie zachowujcie się jak roboty!

7. Klutliwus debilus <łac.> Czyli: "Kłuć się mała kłuć"

Ta choroba i jej objawy nie należą do przewlekłych... Cale szczęście, być może zdarzyły się jakieś przypadki, lecz jak mniemam występuje on w postaci krótkotrwałych urazów. Dużo o tej dolegliwości nie ma co pisać, bo po pierwsze jest ona strasznie przykra i cale szczęście rzadko występuje. Myślę ze, nawet to najgorsza dolegliwość z wyżej wymienionych... Bo całkowicie zaprzeczając i niszczącą kulturę tabaki. OD zawsze tabaka była jest i będzie wspaniałym łącznikiem miedzy - ludzkim. Wiem o tym bardzo dobrze bo sam poznałem dzięki jej wspaniałych ludzi którzy stali się moimi przyjaciółmi po dzień dzisiejszy. I to jest naturalne - tabaka ma moc i łączy ludzi. Nie mam pojęcia jak powstała ta choroba, ale przyznaje się z wielkim wstydem ze i ja o nią kilkakrotnie zahaczyłem... Tak jak wspomniałem były to przeważnie urazy kilku godzinne... Ale jednak to nie było zdrowe. Chodzi po prostu o kłótnie wywołane przez tabakę. Mało ludzi przeżyło takie coś ale choroba miała kilka ofiar. Myślę ze wpływają na nie najróżniejsze czynniki. Być może składnia tego wirusa są po części inne choroby tabaczane... Tu nie ma dokładnej definicji. Sprzeczki bo w sumie, kłótnie to dużo poważniejsza sprawa, to te sprzeczki są spowodowane życiem codziennym z tabaka. Najczęstsza odmiana tej choroby jest zła mina gdy jakiś kompan ze stałej ekipy odmawia tabaki. Niekiedy ma to wyraz śmiesznych żartów, lecz czasem przybiera to szatę powagi. Sprzeczki mogą być najróżniejsze... od smaku, do ceny. Po prostu kłótnia obraca się w okol bogu winnej tabaki. To bardzo źle. Tak nie powinno być na pewno. Brakuje nam chyba czasem czystego umysłu... Nasz mózg jest za bardzo nakarmiony powaga, filozofia... Powinniśmy podejść do tabaki jak prości ludzie. Tak naturalnie! Bez ciężkiej od myśli głowy. Życzę zdrowia.

Leki:

Tak jak mówiłem, prosta dusza i tabaka. Na pewno tabaka.

Tak oto streściłem wam ogólny stan polskiej młodzieży zażywającej tabakę w 2005 roku. Wiecie ta młodzież jest zajebista. I cieszę się wielce, o jak wielce ze do niej należę. Powinniśmy zrobić jakiś wspólny wiec do ministra zdrowia i pomachać mu tabakierkami od tej strony co naklejka jest... Żeby zobaczył ilu młodych ludzi czyta ten jego wiersz. Później każdy zatabaczył by jego zdrowie. Oj kochany ministrze zdrowia ten wyrób tytoniowy może szkodzić zdrowiu... Ale nie będzie! Wygonimy daleko w hen te wariatki "choroby". Niech idą precz z tymi naklejkami się bawić razem. Nam niech zostanie czysta piękna brązowa tabaka! Nie koniecznie o smaku Coca- Coli i w kolorach żółtoczerwonych. Niech nam zostanie piękny brązowy na zawsze! Do śmierci i jeszcze dalej. Kupiony w normalnej Trafice od znajomego niąchacza - sprzedawcy. Dziękuje, życząc zdrowia każdemu kto to czyta. Jestem ciekaw jak połknęliście cały ten wykład medyczno - sanitarny. Proszę wielce o kilka waszych słów. Kilka naturalnych słów. Tak o teraz jak się czujesz po przeczytaniu tego specyficznego felietonu. Tutaj właśnie proszę wejść i złożyć podpis ze się chorować nigdy nie będzie. To taka kartoteka zdrowych ludzi. Prawdziwych ludzi. Prawdziwych niąchaczy. Nie zapomnijcie o podpisie. Ten podpis ma wielka wagę. Wagę prawdziwego tabacznika!

Idę się przejść na pole... Was tez zapraszam.

Nasze ślepia zgrzały się niemiłosiernie.

Na zdrowie!

Pobierz cały artykuł: "Tabaka szkodzi zdrowiu" (doc 71kB)

sleo

powrót do działu Felietony