


Każdy kto kiedykolwiek zapragnął zatabaczyć więcej niżeli 10 gatunków tabaki miał poważne problemy. . I to nie tylko natury finansowej. Ot po prostu nasz ( polski) rynek nie ofiaruje zbytni wybór. Mamy monopolistę na te wyroby i jak to bywa, w przypadku monopolizmu, nie daje on nam wielkiego wyboru. Na szczęście mamy też "podziemie". Allegro. Pozwolę sobie na małą reklamę owego serwisu. No bo bez niego Radfordy, Alpiny czy Rumney's-e byłyby poza zasięgiem. A tak to jest milej. Nawiasem mówiąc z tych czterdziestu gatunków jakie do tej pory opisaliśmy, aż szesnaście jest zdobyte na licytacjach. Och przepraszam, siedemnaście. A było to tak:
Co jakiś czas pojawiają się na licytacjach ciekawe pozycje, również tabaczane. Los chciał, że niedawno ktoś wystawił na sprzedaż tabakę z 1986r. Jako, że nazywamy się miłośnikami, takiej szansy nie mogliśmy przegapić. Cena 36PLN (+koszty wysyłki)!
Tabaka przyszła w oryginalnym stroju z lat osiemdziesiątych. Lekko pożółkła, wszak już nieco czasu na Ziemi pobyła. Szata jej wierzchnia z papieru, niewiele chroniącego przed mrozem, wiatrem czy upałem. I chociaż wewnątrz opatuliła się czymś na kształt pergaminu, wiele z swych szlachetnych cech straciła. Niezgrabny to strój, bowiem przezeń na zewnątrz jej sypkie wnętrze emanuje. Sama tabaka brązowa, mocno brązowa. Sypkość większa niżeli Mc. Chrystal's. Brak smaku. Starość nie radość....
A więc po co taka tabaka? Skoro nie do tabaczenia. Na szafeczkę, do gabloty? A czemu nie? Emerytom wszak należy się godna i spokojna starość. Niech siedzi sobie tam spokojnie i dogląda dorastającej młodzieży. Niech im wpaja wspaniałe i mądre zasady. By i one mogły takich czasów dożyć, w których i ich będą podziwiać, chodź tak naprawdę tylko z szacunku, a nie zalet. Bo tabaka to też człowiek...