


Niech to kaczka kopnie! Ta praca... 23:15, a mi przyszło ślęczeć przy papierze. No i ta "zakichana" rodzina Samuel Gawith z Anglii. Nasiało ich! Psia mać! I co raport przyznam się szczerze, że nie podchodzą mi pod nos te wszystkie postacie. Takie wybrakowane, eksperymentalne jak z próbówki niemal. Duża rodzina dodaje im mocy. Zobaczmy na kogo dziś padło... Osz! No niee... "Dzika Kaczka" (Wild Duck) Dawać ją tu! Taa...
- Melduje się! Starszy aspirant z Anglii, pseudonim "Dzika kaczka" - Spocznij żołnierzu. Ale cię opaliło, obywatelu. Prawie czarny. Bracia twoi:Banana, Raspberry czy Mandarin to brązowe chłopy, jak nic! Trzymają się konwencji, nie to co ty. Czarny jak Konigsprise z Niemiec! Notować... kolor prawie czarny, ciemny brąz. Z dodatkami jasnego ugru w jednostkach. Pysk ładny z Ciebie. Mordo ty moja, powiedz coś o sobie. Co o tobie, mówią, co czują widząc Cię z góry. Taki przed wewnętrzny opis. Krótko!
- Szanowny kapralu sleo, z natury jestem dziwakiem i ten cały kolor, ksywka i rodzina. Tak się śmiesznie poskładało. Co czuć pyta kapral... A no czuć spaleniznę. Takie palenisko zgaszone świeżym deszczem wiosennym. Jest to stłumiony zapach... wąchany z daleka. Gdzieś pojawia się mięta połączona z tym świeżym deszczem, sumuje się na nietypową świeżość. Ale spalenizna zabija większość pozytywnych smaczków.
-Och jak precyzyjnie! Zanotować. Przejdźmy do opisu wewnętrznego. Tak z bliska, bezpośrednio. "Pył" z tego paleniska. Ciekawi mnie to niezmiernie.
- Rzecz ma się tak. Powiem na przód, że nie jestem smaczny. Mam mało przyjaciół, którzy obcują ze mną na stałe. Po prostu odrzuca ich ma woń. Ta nieszczęsna spalenizna. No, ale oświadczę wprost i bez ogródek co czuć naprawdę. Jak człowiek mnie zażyje, przez kilka sekund odczuwa lekkie ukłucie, tak jakby ognisko jeszcze płonęło i parzyło. Ale to trwa tylko chwilę. Później przychodzi świeżość, naprawdę orzeźwiająca na swój sposób. Wiosenny deszcz, który pada na palenisko... I wokół coś się orzeźwia, budzi do życia, lecz spalenizna daje o sobie znać z pierwszego planu. Jestem zbyt skrzywiony by smakować.
- A więc z skąd do cholery ta ksywka!
- Byli tacy co poczuli, że na tym ognisku nic innego jak kaczkę, która się opieka. Taki zapach co się z piór opala... na pewno kapral wie. No i po tym deszczu ktoś tak zaniuchał i się wzięło "Kaczka". A, że jestem dziwak i samotnik to zostało w ostatecznej wersji "Dzika Kaczka" i już!
- A nich mnie kule biją, ciekawych historii od waszej rodziny się dowiaduje! Pora na samoocenę i jesteś wolny.
- Niech i tak się stanie. Nie polecam się, mówię od razu. Jeśli macie szanse poznać naszą rodzinę "Samuel Gawith" zachęcam do spożycia któregoś z moich braci. Mnie się nie tykajcie. Chyba, że jesteście pasjonatami... ale to już inna sprawa. (Jest ich niewielu... ale są). Wówczas poznamy się, ale uprzedzam od razu nie będzie to łatwa znajomość. Jestem ciężkim charakterem... To tyle, dzikus ze mnie!
- Dziękuje Ci synu, spisałeś się wybornie. Wojsko Cię zatrzyma, ale spadniesz o kilka szczebli w dół. Twój ojciec Kendal to stara wyga. Krzywdzi swe pociechy! Widać autentyczny brak miłości rodzicielskiej. Odmaszerujcie aspirancie Wild Duck!
- Dziękuje za cierpliwość kapralu sleo!
- Cierpliwość... taa. O północ wybiła. Zanotowane wszystko, ma się rozumieć! No to dobranoc kochani, idę się umyć.