


Rzecz jasna trza sypnąć:) .................................................
Grzechem by było nie zacząć tego opisu faktem, iż tabaka jest własnością Ogóra. Gdyby nie on owego tekstu nie było by...... Ale to tylko formalności:) Dzięki Ogór.
Radford Snuff Premium Mild. Przeciekawa, przesmaczna tabaka firmy Pöschl Tabak. Przez wielu znawców - niąchaczy uznana za najlepszy wyrób tytoniowy, owej firmy. Czy tak jest?
Trzy miesiące temu mogłem sobie tylko poczytać coś, niecoś w sieci, opinie tych szczęśliwych posiadaczy. Ogół "nielicznych" był i rzecz jasna nadal jest zachwycony niespotykanie świeżym aromatem. Anyż użyty do produkcji owego specyfiku był lwią częścią metafizyki tabaki. Nie mam pojęcia, kiedy to po raz pierwszy sporządzono Radforda, kto ja przyrządził, jaki jest przepis na szczęście....... Wiem natomiast, że aromat tej tabaki pozostanie mi w pamięci do ostatnich dni..... Spotkałem się z opinią.... smaku rzecz dziwna czekolady..... Nie wyobrażałem sobie tego.... lecz..... hmmm, nie zaprzeczę, że czuję tam pewną słodycz. Słodycz może nie wprost czekolady, lecz czegoś o wiele smaczniejszego. Tak coś "fajniusio" pachnie cukiereczkami, z dodatkiem jakiegoś owocu, śliweczki czy jabłuszka, wszystko majestatycznie połączone daje istny majstersztyk! Oczywiście to czysto subiektywne odczucia Sleo! Każdy niąchacz pewnie poczuje coś innego....... i to jest ta zajebista metafizyczność Radforda! Ale kończąc me odczucia psychiczne zaznaczam, iż ogólnie przyjętym zapachem Radforda jest Anyż.
Teraz.. coś może o tabakierze. Miła dla oka. Ot, co. Bardzo poważna i stylowa. Widać, że tabaka nie jest tam żadną zabawką. Ciemny granat idealnie kontrastuje z złotą czcionką. Producenci zamieścili tam dziesięć gram i Bóg zapłać im za to! Warto wspomnieć o sposobie otwierania. To jest właśnie smaczek. Kto niąchał z Alpiny wie, o co mi chodzi, prawda:) Ale dla tych nieszczęsnych, którzy nie mieli zaszczytu niąchać ni Alpiny ni Radforda opowiem wam, że sposób otwierania jest bardzo subtelny. Na pewno bardziej przemyślany niż np. w Gawith. Łatwiejszy - zaznaczam. Wystarczy lekko przesuną górny blat i oczom naszym ukazuje się mały trójkącik, który jest trójkącikiem szczęścia:) To przez niego sypie się to wszystko.... Ah! ( A tak na boku myślę, że znak trójkącika nie jest tam żadna dyskryminacja kobiet..... ale gdzie tam kółeczko... fuj brzydko by wyglądało :)) Wszelaki wiadomości materialne proszę szukać na Allegro lub na stronie Pöschl Tabak. Ja mogę tylko zaznaczyć, że przyda wam się w portfelu dwadzieścia złotych. Kończąc owy tekst nadal czuje Radforda.... Oj gorąco go polecam, bo warto zaniąchać coś tak wielkiego..... oj warto. Taka odmiana i odtworzenie się na nowy smak przyda się każdemu.
Kończąc już ostatecznie :) przytoczę pewną, nazwijmy to "anegdotę" A było to tak: Przed owym opisem postanowiłem sobie zassać Radforda rzecz jasna. Ogór przekazał mi niewielką ilość, wprost na ścieżkę, dwadzieścia centymetrów. Obok mnie siedział i nadal siedzi kolega amator-niąchacz. Niącha dopiero od dwóch miesięcy.......... Poczęstowałem go! Niąchnął.... Chwilę milczał..... Spytałem: "Stary, co czujesz?" Odpowiedział: "Wszystko!"
To jest właśnie Radford..... jest wszystkim!!!!!