

Nie ma co ukrywać - każdy nowy produkt tabaczny dostępny na polskim rynku niezwykle cieszy. Tym bardziej, gdy widać tendencję zwyżkową, jeśli chodzi o częstotliwość pojawiania się tychże produktów. Tym razem zmieniono taktykę o 180 stopni i po futurystycznym Gawith Coli uraczono nas czymś zgoła odmiennym - Tradycją. Importer wiedział, co robi, gdyż już na samej saszetce Doppelaromy (bo o niej tu mowa), u dołu umieścił napis z dumą mówiący "tabaka tradycyjna". Doppelaroma jest pierwszą tabaką w Polsce, jeśli chodzi o jej gatunek - Schmalzler. Co prawda niektóre źródła podają, jakoby Królewska należała również do tego gatunku (i jest zapewne w tym wiele prawdy), lecz na pewno nie jest to Schmalzler w pełnym tego słowa znaczeniu. Ale to tak na marginesie.
Schmalzler - czyli wiemy już, że będziemy mieli do czynienia z tabaką grubo mieloną, bardzo wilgotną o bardzo ciemnej barwie. Znamy formę, nie znamy treści. I tu znów pozwolę sobie na małą dygresję - jak tylko dowiedziałem się, że nową tabaką będzie Schmalzler - szczerze się zdziwiłem. Zażywając kiedyś Schmalzlera firmy Poeschl, jak i Aecht Bayerischer Schmalzlera firmy Bernard, wiedziałem, że nie są to tabaki dla każdego, ba - potrafią zadowolić bardzo wąskie grono niąchaczy. Okazuje się jednak, że moje obawy były zupełnie nieuzasadnione. Gdy tylko Pycio (dzięki za odstąpienie połowy!) przyniósł saszetkę i otwarł ją, poczułem zdumiewająco inny zapach.
W pierwszym planie - banan. Tak, nie mam wątpliwości, że to jest banan! Hmmm� Są jeszcze kolejne plany. I tak mamy: czekoladę, kakao i... biszkopt! Tak! Po pewnym powąchaniu "zewnętrznym" poczułem zapach pysznego biszkoptu z bananami, doprawionego kilkoma łyżeczkami kakao. Po wciągnięciu okazuje się, że zapach jest niemal identyczny, jak przed, choć jest mniej intensywny. Intensywna jest natomiast sama moc Doppelaromy. Nie będzie łez, ani nic z tych rzeczy, bo nie ma tu ani krzty mentolu. Ale tę tabakę się po prostu czuje w nosie! I jest to bardzo miłe doznanie! Czuć, że zawartość nikotyny jest spora, a więc dają się we znaki właściwości pobudzające Doppelaromy. Nie znajdziemy w niej chłodnego orzeźwienia - zapewne ze względu na wspomniany wcześniej brak mentolu. Znajdziemy natomiast miłe chwile zapomnienia i powrotu w przeszłość. Jeżeli będziemy ją zażywać od czasu do czasu i w małych ilościach - na pewno docenimy jej walory.
Dobrze byłoby coś wspomnieć o samej saszetce - zawiera ona aż 25 gram tej cudownej tabaki, jest schludnie wykonana. Kolorystyka nie razi w oczy - nie ma tu jaskrawych barw, wszystko dobrze wyważone. Podsumowując - importerzy dobrze uczynili sprowadzając do naszego pięknego kraju właśnie Doppelaromę. Mimo tego, iż jest to tabaka tradycyjna, mogę ją polecić praktycznie każdemu (oprócz fazowiczów i rekordzistów rzecz jasna). Spróbować naprawdę warto! Przekonajmy się na własnej śluzówce, że kiedyś również potrafiono stworzyć tabakę o bardzo ciekawym aromacie. Świetna tabaka, naprawdę polecam!