


No, tak! Nie ma to jak iść na kompromisy! Przez jedno takie ustępstwo mam teraz niemały problem, aby spłodzić dwa dobre opisy. Tylko jakże to uczynić, skoro te dwie tabaki takie podobne do siebie? To taki mały wstęp, żebyście czasem nie myśleli, że tworzenie opisów nie niesie za sobą żadnych problemów(i przy okazji pożałowali trochę biednego 83hXc).
Kontynuujemy więc myśl sierpniowej aktualizacji i opisujemy najnowsze zdobycze z polskiego światka tabacznego - tabaki o wdzięcznej nazwie Chapman(z ang. domokrążca).
Tym razem niech będzie to Virginia.
Termin "Virginia" zapewne nie jest obcy osobom interesującym się wyrobami tytoniowymi - szczególnie tymi, które wytwarza się z myślą o fajkach. Właśnie ten tytoń i tylko ten tytoń ma stanowić o konsystencji, barwie i, przede wszystkim, aromacie.
Tabakierka w Chapman Virginia Snuff jest taka sama, jak i w innych Chapmanach, więc wspomnę tylko, że zarówno plastik, jak i naklejki, są barwy granatowej.
Natomiast sama tabaka jest barwy żółtobrązowej, czyli takiej, jaką powinien posiadać dobry tytoń tegoż gatunku. Aby barwę takową utrzymać, tytoń przez długi czas poddaje się obróbce cieplnej, polegającej na wpompowaniu gorącego powietrza do pojemników, w których leżakuje. Nasza bohaterka zmielona solidnie, jednorodnie, jednym słowem - dokładnie.
Jeśli otworzymy tabakierkę, zostaniemy uraczeni delikatnym, aczkolwiek intensywnym aromatem tytoniu. Wyczuwalna jest również bardzo miła, charakterystyczna dla wszystkich tabak Chapman, słodycz.
Po wciągnięciu czujemy właśnie ten delikatny, słodkawy(ponoć świadczący o bardzo wysokiej jakości Virginii)aromat tytoniu. Niektórym ten słodkawy posmak może kojarzyć się z owocami suszonymi, niektórym może kojarzyć się produktami Lotzbecka(stosującymi Virginię w swoich produktach). Jeśli chodzi o ciężkość aromatu tegoż Chapmana, jest on zupełnym przeciwieństwem tego, co reprezentują tabaki Bernarda. Tutaj aromat jest lekki, ładny i przyjemny. Nieco inaczej jest z mocą samego tytoniu - w chwilę po wciągnięciu zaczyna piec nasz nos. Nie jest to zbytnio uciążliwe. Rzekłbym - nawet przyjemne. No i nie trwa zbyt długo. Sam aromat utrzymuje się sporą chwilę, nie jest nachalny, aczkolwiek dużo większą przyjemność sprawia wówczas, gdy jesteśmy na świeżym powietrzu. Jeśli ktoś jeszcze nie próbował - zachęcam.
Cóż mogę jeszcze rzec... Chyba tyle, że na polski rynek wprowadzono tabaki bardzo kontrowersyjne. O ile Vanilla zasmakuje chyba każdemu, o tyle Virginia i Strong - niekoniecznie. Kosztują mało. Dostępność chyba będzie wzrastać. Są jedyne w swoim rodzaju, jeśli chodzi o tabaki dostępne w Polsce. Krótko mówiąc - warto spróbować. Ja polecam Virginię z czystym sumieniem.