Całkowicie ciemno, mrok. Wielki ścisk drobinek, ogarniętych władzą odgórną. Imperatorzy my. Wolni zasadniczo - teoretycznie. Zamknięci wolą wyższą. Wniknięcie w szeregi staje się niemożliwe przez rozmiar ciała. Fizycznie odizolowani od brata. Duchowo także zniewoleni, zamknięci - my. Myśl przestrzenno bryłowa zasznurowana... Metafizyka? Mrok. Szeregi staranne. Ustawione a następnie zniewolone! Przez nas oczywiście. Dlaczego? - Dalej, dłużej. Z natury odkrywcy. Młodzi wandale barier. Demokracja nie wystarcza. Jesteśmy zbyt chciwi przeżyć. Głodni wolności dosłownej. Moralność nie pozwala użyć chemii... tej niebezpiecznej. Sięgamy po środki zezwolone przemysłowo... Rynek produkcji nie zakłada "nas". Wolnych w tym aspekcie jednak. Bo pokierować, pokazać możemy! Że da się więcej, dłużej, dalej . . . Przedawkowanie bezpieczne? Bo nabyte przez prawo. Dlaczego więcej? Odkryć! Przeżyć! Ciekawość... Chłonność duchowych halucynacji przewyższa logikę. Obłuda pozwala. Zasady nie. Raz - tak. Dwu tysięczny raz - tak. Bo duma krzyczy: "Nikt ci nie zabroni" Duma? Tak strasznie zgwałcona przez mas - media. Zmordowana do krwi! Bunt usprawiedliwiony? Nie? To dlaczego? . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Szereg wpada do otchłani. Zabija się dla nas, przez nas! Tak ich wiele, osobnych drobinek! Śmierć uzasadniona przez krzywą psychikę i tą straszną obłudę! Kolejny raz, kolejny ... Pieprzona rutyna! Kolejne przykre uzależnienie! Jesteście wolni? Nie! Szeregi was zniewalają! To wy nimi kierujecie? Masochiści! Daliście się zamknąć... Dzieci demokracji zamknięte w swych uzależnieniach, nazywanych przez siebie "czymś innym". Wpajacie sobie, że to rzecz wyjątkowa? Żyjecie w zakłamaniu, które samiście zrobili! Oszukujecie siebie dla usprawiedliwienia zła... teraz już koniecznego? Jesteście uzależnieni... to straszne! Związani łańcuchami w swej własnej klatce zwanej obłudą! . Czemu zrobiliście to! Kto wam kazał! Otoczenie napierało... Biedaki. Mówiący przy tym "wolni". Wasza świadomość nie jest wolna! Zaścielana rutyną! Zamknięta zasadami!...

Antidotum, lek, szczepionka? Głupoty moi drodzy nie da się wyleczyć.

Powiecie, że jestem zły? Bo krzyczę prawdę? W zakłamaniu jest lepiej... cieplej, ciszej. Zakochani ślepo w rutynie. Okłamani! Ja nie zabraniam szeregów! Oj nie. Ale tych prawdziwych! Rześkich, mądrych, młodych! Same stają do boju... Nie giną bron Boże! Przeżywają przygodę... Są przede wszystkim poetyckie. Tak ckliwe na życie. Prawdziwa dusza niczym nie skalana! Nieograniczony smak. Jak ich jest dużo spytacie? Na pewno mniej od waszej rutyny. Bo tu nie ma rutyny! To jest właśnie piękne! To życie sprawia "ilość". To sytuacja, chwila! Jakże rzadko występują na powierzchnię. Dlaczego? Bo wolą zaczekać kochani, odpocząć, zastanowić się! Poczekać na tą jedyną chwilę. Przeżyć orgazm wyższy... Ogniska, bębny, zaklęcia, przyjaciele, tradycje, rytuały, szczyty, miejsca, ten klimat... cisza.

Mrok. 30 cm szeregu. 20km do najbliższej aglomeracji miejskiej. Zespolone ze mną! Czuję to! Czuję prawdziwą wolność! Daleko od was! Sam jeden! Ja nie wystrzelam. . . To mój prawdziwy przyjaciel naciska na spust. On wie kiedy. W końcu jest prawdziwy. W końcu jest Tabaką . . .

Polska roku pańskiego 2004 Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.

powrót do działu Felietony