


Dwadzieścia gram czarnej jak dąb tego koloru tabaki stworzyła firma Bernard - Tabak. Oj trudno mi wychowankowi Aloisa Poschl, przechadzać się między tytoniem z którego, kipią olejki aromatyczne, a tym co suchy jak troty co powstają gdy się stare drzewo obrabia. Całkowicie w sumie odległe kultury te dwie firmy... Cóż za kontrowersyjne stwierdzenie, ha! Ale, tak... Poschl i Bernard mają naprawdę mało z sobą wspólnego. Choć razem tworzą tabakę, razem ale osobno. Dobra widzę, że w inny sposób wam to przedstawię.
Ujmę to tak: "W Polsce sytuacja z przed lat nie wyglądała nigdy za ciekawie. I dziś zresztą nie wygląda. Oczywiście rozpatruję sytuacje Polskiego rynku, pod względem manufaktur tabaczano - krajowych. Tabaka była... ale zmonopolizowana oczywiście przez Poschla. Nie tabaka, a rynek... Z tego powodu nikt nie narzekał, a przeciwnie niemal wszyscy cieszyli się z tabak aromatyzowanych - bo ładnie pachniały, nie da się ukryć. I tak się żyło nasączonym tym olejkiem np. "Apricot" przez trzy lata permanentnie zażywając go, a tu nagle się firma z dalekiej Bawarii wkrada do nosa..."
I co panowie? Co powiecie na ortodoksyjną tabakę, na suchy tytoń, piasek niemalże, na wielkie wyschnięte grudy sprawiające co najlepsze wrażenie cholernie wilgotnych. Co powiecie na tabakę niemalże bez smakową, gdzie niemal aromat jest nieuchwytny. Jak zareagujecie na leciuteńki posmaczek słodkawego tytoniu, na bardzo spokojne wibracje smakowe, na sypką konsystencje o kolorze czarnym, która wypada czasem z nosa... Jestem ciekaw jak nasi Polscy - aromatyzowani - tabacznicy zareagują na ten smak. Czy nie zgubi ich ten aromat co w głowie już zaległ... Czy nie popadną w nieszczęsną rutynę... W zależności. Pamiętacie wasz pierwszy raz z tabaką... ten niezapomniany niuch? Był to jakiś Poschl zapewne... Spróbujcie wyrzucić z głowy te standardy i to nieszczęsne "znawstwo". Podeptajcie te cechy! I wówczas, o czyści, o piękni zażyjcie "Goldaroma". Podejdźcie do firmy Bernard Tabak tak: "Co to jest tabaka ?" O tak właśnie! Wówczas usyp sobie małą grudkę na rękę i zażyj! Ocen wtenczas, tylko nie porównuj. Bo to wyścig szczurów. Oceń firmę jako tabakę, a nie jako kolejny produkt Poschla. Ocenić dla was? Nie. Dziś jestem obiektywny!
Ha. O tabakierce trzeba powiedzieć, bo sympatyczna jest. Śmieszna i wesoła. No bo jak byś zareagował(a), gdy mama na śniadanie wyciągnęła Ci serek topiony w złotku, Ty najnormalniej w świecie przekrawasz go nożem na pół, i zamiast znanego już Ci widoku kremowej zbitej warstwy, widzisz tabakę rozsypaną lekko na stole kuchennym! I to jest wesołe. Bo Bernard zapakował nam właśnie Tabakę w złotko takie twarde. I zbił 20 gram w taki mały prostopadłościan, malutki... Kolor złoty, o zmiennej fakturze powyginanej. Całość zwieńczyła naklejka czy po prostu karteczka. Zawinięta szczelnie w okuł dłuższej krawędzi tabakierki. Kolor także złoty... nieco inny. Namalowane na tym złocie jest jak zwyczaj każe, nazwa tabaki z wyróżnionym "Brasil". Użyto koloru pomarańczowego jako farby drukarskiej... Goldaroma ciekawie jest skomponowana. Potraktowana w sposób transportowy. Się znaczy jak jakiś towar np. płynie gdzieś to się takie wielkie szablony odbija na kawę czy coś. W takim właśnie stylu odbity jest tytuł tej tabakiery. I na zdjęciach wygląda naprawdę to na jakiś towar szczelnie zamknięty w wielkiej skrzyni...
I kiedyś się tą skrzynie zamówiło... I się trzyma teraz tą skrzynię między kciukiem, a palcem wskazującym. Pozdrawiam.