


Bernard Tabak. Dla jednych symbol elegancji i tradycji, dla innych firma odpychająca, której produkty jakże kontrastują z taką Ozoną Cherry, czy nawet popularnym Gawciem. Jednak chyba nikt nie odważy się powiedzieć na tabaki markowane godłem braci Bernard złego słowa. Ot, powie, że mu nie podchodzą i tyle.
Tabaka o tajemniczej nazwie "Amostrinha" należy do grupy tabak Bernarda, w których nowinek należy wyszukiwać. Tak właśnie. Niąchacz, który spotkał się z takimi tabakami jak Napoleon, Jubilaums, czy Polar Prise - po spotkaniu z Amostrinhą będzie musiał dokonać nie l ada badań naukowych, aby dostrzec, CZYM tak naprawdę różnią się te tabaki. Bo różnic jest wiele! Myślę, że każdy jest w stanie je dostrzec - jeśli nie od razu - to na pewno po pewnym czasie. Podobnie, jak każdy niąchacz jest w stanie docenić tabaki Bernarda - tylko, że na to też potrzeba czasu. Koniec dygresji.
Amostrinha... Taaaak... Standardowa tabakierka. Taka, jak w wielu przypadkach tabak Bernarda. I tu się zatrzymajmy - pierwszy szczegół, który odróżnia tę tabakierkę od innych są napisy na awersie. Zwykła czcionka, wersaliki, ale... "Lion & Key?" To po angielsku chyba? Podobnie jak "Take this excellent tobacco for the nose only" - swoją drogą dobrze wiedzieć, niektórzy powinni sobie to przetłumaczyć i powiesić nad łóżkiem. Albo wytatuować. Bo jak człowiek czyta tekst o herbatce z Red Bulla, to mu się odechciewa... Druga sprawa - to rewers. Z nieco innym godłem. Większym. Piękniejszym. Robiącym jeszcze większe wrażenie. Podsumowując całą tabakierkę - jest podobnie, a jakże inaczej zarazem!
Zawartośc... Kolor ciemnobrązowy, wilgotność duża, zmielenie małe. Standard dla Bernarda. Aromat... Na allegro podano, iż jest to tabaka anyżowa. Ja, mimo, że posiadam ją już pół roku, ani razu nie wyczułem w niej anyżu. Co natomiast wyczułem? Jak zwykle tytoń. Szlachetny, smaczny. Podobny do dobrego gatunku fajkowego. Taki zapach jest obecny we wszystkich wymienionych przeze mnie tabakach Bernarda. Jaka więc jest różnica? Delikatna, aczkolwiek bardzo wyczuwalna. Nie ma tu ciężaru Napoleona, ani chłodnej świeżości Polar Prise. Zamiast tego mamy łagodny aromat mentolu, który w połączeniu z wspomnianym aromatem tytoniu tworzy mieszankę idealną do delektowania się wieczorami. Zapach bardzo przyjemny, nie utrzymujący się zbyt długo - po prostu idealnie spełniający swoje zadanie. Amostrinha to produkt dla wrażliwych niąchaczy, szukających rozluźnienia, relaksu połączonego ze swego rodzaju ucztą duchową.
Wyżej opisywana tabaka podejdzie zdecydowanie mniejszej części tabaczanej braci. Stanowczo odradzam ją Bezwzględnym Czcicielom Gawcia, Niepoprawnym Fazowiczom, czy Zbuntowanym Fanom Mocy. Istnieje małe prawdopodobieństwo, że ta tabaka Wam podejdzie. Jeśli natomiast jesteś znudzony futuryzmem, szukasz czegoś tradycyjnego, aczkolwiek nie Schmalzlerowatego - Amostrinha będzie Twoim przyjacielem.