


...Trzeba przyznać, że opisywanie wyrobów firmy Bernard, nie należy do zadań najprostszych. Przymierzając się do opisu Aecht Bayerischer Schmalzlera czuję, że nie jestem w stanie oddać słowami tego, co oferuje ta tabaka. Ale poddam się tej próbie!
Aecht Bayerischer Schmalzler (z niem. prawdziwy staro bawarski szmalcler) przykuł moją uwagę, gdy tylko pojawił się na allegro. Od razu postanowiłem go kupić, w końcu Schmalzler to rodzina tabak, które są protoplastami tego, co zażywamy dziś. Chciałem poczuć smak niczym niezmąconej tradycji. Oto, co otrzymałem... Zacznijmy od tego, co widać. A jest to bardzo dobrze wykonane! Tabakierka jest koloru brązowego, w kształcie trapezu prostokątnego. Ta niesymetryczność jest bardzo ciekawym rozwiązaniem i bardzo zgrabnie się prezentuje. Przód tabakierki to nazwa tabaki wykonana złotym neogotykiem oraz pan Bawarczyk rodem z XVIII wieku, delektujący się czarodziejskim pyłem wprost z buteleczki. Druga strona tabakierki to wielkie zaskoczenie - wszystkie litery są wypukłe (nawet ostrzeżenie o szkodzie dla zdrowia) oraz jest tam wytłoczony herb przedstawiający skrzydlatego stwora dzierżącego w dłoni wielki klucz. Krótko mówiąc - kawał świetnej roboty. Warto jeszcze wspomnieć o sposobie otwierania. W dolnej części umieszczony jest suwak. Przesuwając nim, zapewniamy sobie dostęp do prawdziwego szczęścia.
A owo szczęście, jak każdy Schmalzler, jest ciemnobrązowej barwy, bardzo grubo zmielona i bardzo wilgotna. Już po posypaniu czuć intensywny zapach, przez co wzrasta pokusa, by to w końcu poczuć w sobie. Wciągamy i co czujemy? Zapach niecodzienny, trudny do zidentyfikowania - na pewno przychodzi na myśl kawa, czekolada. Ale po dłuższym obcowaniu najlepszym porównaniem jest bożonarodzeniowy kompot. Tak, pierwszy plan tego schmalzlera to mocny, słodkawo-wędzony aromat. Utrzymuje się długo, ulatniając się przechodzi w zapach dobrego tytoniu fajkowego. Jestem prawie pewny, że opisana tu tabaka najlepiej smakuje w zimę, za parę miesięcy przekonamy się, czy to prawda. Pewnym natomiast jest, że ten schmalzler to zapach tradycji, to zapach XVIII wieczny. Pamiętajmy, ze w tamtych czasach nie tworzono tabak o "fikuśnych" smakach, vide Gawith Cola (wtedy to nawet nikt nie wiedział o coli). Bez zbędnego oglądania się na trendy - tylko to, co bracia Bernard potrafili robić najlepiej.
I właśnie przez tą prostotę Aecht Altbayerischer Schmalzler może zwykłemu, szaremu niąchaczowi nie przypaść do gustu. Nie mogę powiedzieć, że jest to moja ulubiona tabaka - jeśli chodzi o smak. Natomiast jeśli chodzi o klimat - jest magiczna. Choćby dlatego warto ją kupić. Bo te paręnaście złotych na allegro za to, by choć przez moment poczuć się jak rodowity Bawarczyk w XVIII wieku, to stosunkowo niewielka cena, nieprawdaż?