Na początku była muzyka. Od najmłodszych lat chłonąłem ją hekto-decybelami i od najmłodszych lat była ze mną nierozłączna. Ona wyrabiała mi charakter, ona kształtowała moją wrażliwość... I tak już zostało...Potem przyszła dziewczyna... Już od kilku ładnych lat, uczy mnie życia, cierpliwości oraz doskonali to, co stworzyła we mnie muzyka. Ona pokazała mi, czym jest miłość...I wreszcie tabaka... Czy tylko przeczyściła mój nos? Czy ważny był dla mnie tylko jej aromat? Nie... Ona pokazała mi, że nawet w dzisiejszych czasach małe rzeczy mogą cieszyć. Ona otwarła mi oczy na błahostki, które wcześniej były tylko błahostkami, stając się następnie pokarmem sycącym moją duszę... I mam nadzieję, że tak już zostanie.


powrót do działu O Nas